Close

15 czerwca 2019

Moja transformująca historia może być dla Ciebie uzdrowieniem

Dzisiaj nadszedł ten dzień kiedy poczułam, że mam podzielić się moją historią ze światem – podzielić się nią z Tobą – aby pokazać Ci to, że zmiana jest możliwa.
Kocham życie i budzę się każdego dnia z radością w sercu wiedząc że czeka mnie kolejny wspaniały dzień. Niezależnie od tego czy świeci słońce, czy pada deszcz to czuję wdzięczność w swoim sercu za dar jakim jest życie na tej pięknej planecie Ziemia. Jestem na ścieżce, której szukałam tak wiele lat, aż w końcu ją znalazłam: towarzyszenie innym kobietom w ich transformującej podróży, która prowadzi do odkrycia miłości w sobie.

Jeśli często czujesz się sfrustrowana, smutna lub rozczarowana swoim życiem, to moja transformująca historia może być dla Ciebie pozytywną inspiracją.

Czas mojego warszawskiego dzieciństwa daleko odbiegał od ideału. Otaczający mnie alkohol, awantury i ogromna samotność były moimi głównymi towarzyszami w okresie dorastania. Były to dla mnie tak trudne doświadczenia, że większości z nich nie pamiętałam. Mając 17 lat wyprowadziłam się z rodzinnego domu i samotnie zamieszkałam w suterenie, gdzie przez zakratowane okna oglądałam nogi przechodniów. Chodź już jako nastolatka miałam znajomych, “chodziłam na imprezy” i ukończyłam liceum to w głębi siebie czułam tak przerażającą pustkę, że chciałam zniknąć.

W wieku 20 lat poznałam swojego pierwszego męża, który 5 lat później stał się ojcem moich wspaniałych córek. Małżeństwo na zewnątrz wyglądało na bardzo udane – spokojny, niepijący mąż, dobrze prosperująca firma, auto z salonu i zagraniczne wycieczki. Tyle, że ja nadal czułam pustkę i bezsens życia, a obecność męża w żaden sposób tego nie zapełniała. To czego wtedy najbardziej potrzebowałam była miłość, poczucie bycia kochaną i ważną, a tego mój mąż nie był w stanie mi zapewnić. Teraz to wiem, ale wtedy nie miałam o tym pojęcia, że przyciągamy do siebie partnera, który jak w lustrze odzwierciedla nam nasze braki, niezaspokojone potrzeby, który odzwierciedla nam nasz ból i wzorce nabyte w dzieciństwie.

Brak miłości w końcu popchnął mnie do decyzji o rozwodzie i szukania szczęścia gdzie indziej. Sama z dwójką małych dzieci przeprowadziłam się w góry, na wieś licząc na to, że życie w naturze w jakiś cudowny sposób mnie uratuje. Po jakimś czasie poznałam mojego drugiego męża i byłam pewna, że odnalazłam szczęście. W końcu tyle na to czekałam, na mężczyznę który potrafi okazywać bliskość, mówi że kocha, ofiarowuje śniadanie do łóżka wraz z bukietem pięknych kwiatów zbieranych na pobliskiej łące. Z iluzji szczęśliwego małżeństwa przebudziłam się po pół roku, kiedy po pierwszej dość poważnej kłótni zostałam wyrzucona w środku zimy za drzwi, w piżamie na śnieg.

I tak oto rozpoczęła się powtórka mojego dzieciństwa – krzyki, alkohol i patrzące na to wszystko moje dzieci. Byłam załamana. W końcu pojawiła się pierwsza refleksja – drugi mąż i kolejna klapa więc to może coś ze mną jest nie tak?

To był dzień mojego pierwszego przebudzenia, które miało miejsce 17 lat temu. Zaczęłam od klasycznej terapii, która powiem szczerze niewiele mi dała oprócz tego że czułam się po niej fatalnie. Nie poddawałam się jednak i szukam dalej tyle, że te poszukiwania przyjęły formę totalnego zagubienia – szukałam, “sama i po omacku”. Na przestrzeni kolejnych lat próbowałam większości technik dostępnych na tamten czas w Polsce: roczna terapia grupowa DDA, radykalne wybaczanie, rebirthing, gestalt, theta healing, malowanie mandali, totalna biologia, palenie agnihotry, gongi, misy tybetańskie, medytacja joga …. lista była bardzo długa. Tyle, że ja dalej czułam się nieszczęśliwa. Z pewnością wiele tych metod to fantastyczne narzędzia do pracy nad sobą i na jakimś poziomie na pewno mi pomagały i dawały chwilową ulgę, tyle że po jakimś czasie na nowo spadałam w przepaść ponieważ nadal nie docierałam do wielkich zranień – bardzo głęboko ukrytych w moim wnętrzu.

Znalezienia uzdrowienia stało się celem mojego życia. Oddałabym wszystko byle by uwolnić się od cierpienia i wewnętrznej pustki.

Po 8 latach wiecznych poszukiwań nastąpił przełom. Któregoś dnia wieczorem wracając do domu autem zobaczyłam leżącego człowieka na jezdni. Okazało się, że jest to sąsiad z tej samej miejscowości, w której wtedy mieszkałam. Postanowiłam zabrać go stamtąd. Nie było to łatwe bo człowiek ten był po prostu bardzo mocno nietrzeźwy. Szarpanie z nim i odprowadzanie go do domu odrodziło we mnie dawny, wyparty ból. Tej nocy śnił mi się mój rodzinny dom i dramatyczne sceny z dzieciństwa. Te wydobyte wspomnienia wywołały we mnie niespodziewany atak padaczki – nigdy wcześniej nie miałam w najmniejszym nawet procencie podobnych dolegliwości. Straciłam przytomność na wiele godzin i kiedy ocknęłam się w szpitalu byłam pewna że umieram. Lekarze jedyne co mieli mi do zaoferowania to operację, która w 40 procentach przypadków nie udaje się. Nie podjęłam tego ryzyka i wróciłam do domu z wyrokiem: śmierć może mnie spotkać w każdej chwili. To, co się ze mną wtedy działo jest tematem na osobny rozdział książki, którą kiedyś z pewnością napiszę. Jedyne czym się z Tobą chcę teraz podzielić to, to że spotkałam się wtedy z największym lękiem – z lękiem przed śmiercią. A kiedy z powodu emocjonalnego bólu nie masz połączenia z miłością Wszechświata to przeżywasz koszmar. Wyjście z tego upadku zajęło mi sporo czasu, ale udało mi się wyzdrowieć i zacząć normalnie żyć.

Z dzisiejszej perspektywy wiem że ten atak padaczki był wyciągnięciem ogromnych traum schowanych tak głęboko, że po prostu nie miałam do nich dostępu.

Od tego czasu dzień za dniem powolutku odzyskiwałam siebie. Nadal błądziłam i łapałam się technik, które znowu pomagały – tyle, że na chwilę. Moją główną przeszkodą było to, że nie umiałam słuchać siebie. Bo tak to jest, że ból i nabyte programy w dzieciństwie mogą przesłonić Ci połączenie z własnym sercem, z przestrzenią miłości w której masz dostęp do mądrości i miłości Wszechświata.

Przełomem w moim życiu było spotkanie się z moim wewnętrznym dzieckiem. Z tą małą zagubioną przestraszoną dziewczynką, którą wciąż nosiłam w sobie. To ona bała się, że umrze, była pozbawiona miłości i całkiem sama w świecie ludzi, którym własny ból przysłonił możliwość okazywania jej miłości.

Ta mała dziewczynka to energetyczna część nas, która pamięta całą przeszłość, w której zapisane są wszystkie traumy i trudne wydarzenia z dzieciństwa. Świadomie możesz niewiele pamiętać, ale bądź pewna że wszystko co masz wyparte będzie manifestować się w twoim życiu, a szczególnie w relacji partnerskiej. Nie uciekniesz od tego bólu dopóki się z nim nie spotkasz, dopóki go świadomie nie odczujesz w przestrzeni własnego serca. To nie jest łatwy proces, ale kochana warto, naprawdę warto.

To co dzieje się potem to prawdziwa magia. Czasem te same sytuacje lub nawet ci sami ludzie, ale Ty już jesteś inna i inne są też Twoje reakcje. Patrzysz się na życie oczami miłości, będąc połączona z miłością swojego serca. Już nie biegasz i nie szukasz kogoś kto wypełni Ci tą pustkę. Ona znika, a w jej miejsce pojawia się prawdziwa Ty, świadoma swojej mocy i wewnętrznego piękna kobieta, która urodziła się po to, by promieniować radością i miłością w świat.

Czy ja zawsze promieniuje radością i miłością?
Oczywiście, że nie. Wciąż doświadczam trudnych chwil w życiu, wciąż odkrywam kolejne części siebie, które wołają o miłość. Tyle że teraz wiem co z tym robić i w bardzo szybkim czasie nawiguję do swojego serca, w którym jest to co kiedyś szukałam na zewnątrz czyli miłość.

Moja życiowa historia od ofiary do bycia przebudzoną, świadomą kobietą, doprowadziła mnie do odkrycia swojego powołania, którym jest towarzyszenie kobietom w ich wewnętrznej transformacji i w odkrywaniu swojego piękna.
Teraz kiedy patrzę na swoją przeszłość, dostrzegam w niej ogromny dar, ponieważ dzięki tak wielu trudnym doświadczeniom jestem w stanie skutecznie pomagać innym, wiem co czują i wiem co przeżywają ponieważ w ich historiach rozpoznaję siebie oraz znam drogę wyjścia z ciemności w stronę światła.

Z miłością, Anabelle Sanchez

Kurs ścieżka przebudzonego serca transformacja emocji

Jeśli znasz kogoś, dla kogo czujesz, że ta historia może być odpowiednia właśnie tu i teraz – proszę, podziel się nią – moim pragnieniem jest dotarcie do jak największej liczby kobiet, które najczęściej nieświadomie przeżywają swoje życie nie tak jak to sobie wymarzyły …

8 Comments on “Moja transformująca historia może być dla Ciebie uzdrowieniem

Asia
16 czerwca 2019 at 10:56

Anabelle jesteś moim światełkiem w ciemnym tunelu mojego życia.Kocham cię za to że jesteś, inspirujesz, wspierasz i pomagasz.Myślałam że mnie już nic nie uratuje ale zaczynam wierzyć że ty możesz to zrobić ❤❤❤

Odpowiedz
anabelsan-admin
19 czerwca 2019 at 14:43

Kochanie, dziękuję Ci za te piękne słowa, to bardzo miłe. Też Cię kocham i wiem, że każdy z nas jest światełkiem, tyle, że o tym zapomnieliśmy. Ja się przebudziłam i odkryłam miłość w sobie, a teraz pomagam innym. ❤️❤️

Odpowiedz
zosia
3 lipca 2019 at 12:57

Wow, niesamowita i budująca historia

Odpowiedz
anabelsan-admin
3 lipca 2019 at 13:43

Dziękuję kochana. Napisałam ją z intencją pokazania, że wszystko jest możliwe. Kocham, Anabelle❤️

Odpowiedz
maria
18 lipca 2019 at 15:20

Zdecydowanie będę tu zaglądać!

Odpowiedz
anabelsan-admin
18 lipca 2019 at 15:27

Cieszę się kochana❤️

Odpowiedz
Justyna
20 lipca 2019 at 18:15

Dziękuję Ci Anabelle, że wskazałas mi ścieżkę, którą dotarłam do samej siebie, swojego serca i duszy. Tyle lat szukałam i dopiero dzięki Tobie ją odnalazłam.
Cudowna kobieto, każda która to czytasz – jeśli chcesz się przebudzić do życia naprawdę, marzysz o spotkaniu z prawdziwą sobą, czujesz się gotowa na to spotkanie – to z całą pewnością warto odbyć tę podróż z Anabelle – jest to podróż pełna wzruszeń, łez, ciekawych spotkań, na pewno podróż w której będziesz się czuła bezpiecznie, bo tak już jest z Anabelle…
Przebudzona do życia Justyna

Odpowiedz
anabelsan-admin
22 lipca 2019 at 10:55

Justynko, z całego serca dziękuję Ci za tą piękną informację zwrotną. Tak się wzruszyłam, że aż miałam w oczach łzy. Każde spotkanie z Tobą było również dla mnie darem i przepiękną wspólną podróżą w stronę przebudzania się do miłości w sobie. Do odkrywania, że wszyscy jesteśmy połączeni energią miłości poprzez nasze serca, a jedyne co tworzy separację to nasz uwarunkowany umysł. Idź kochana przez życie i emanuj swoim pięknem i światłem. Kocham Cię ❤️

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top