Close

Sierpień 8, 2018

Spotkanie z wewnętrznym dzieckiem

“Mam już tego dość, ile można cierpieć?, ze mną jest chyba coś nie tak. Mój partner mnie nie przytula, a ja wykłócam się, obrażam, mam napady złości lub zalewa mnie fala smutku. Przecież tak się staram, a wciąż to samo.”

Znasz to?

Ja znam doskonale. Właśnie tak wyglądało moje życie przez wiele lat. Dopiero spotkanie z wewnętrznym dzieckiem i ukochanie go sprawiło, że już nic nie jest jak dawniej. Odzyskałam radość życia.

Wewnętrzne dziecko to żywa, czująca część nas samych. Kiedy czuje się ono kochane i ważne, wtedy jesteśmy radośni, spontaniczni oraz kreatywni. Czujemy, że nasze życie ma sens. Jesteśmy w relacji partnerskiej, w której jest bliskość i miłość, a nasza praca to nasza pasja. I co najważniejsze każdy nadchodzący dzień witamy radością w sercu.

“Dzieci posiadają naturalna wiarę w to, że świat jest przyjazny: są pełne nadziei, wszystko wydaje im się możliwe i dostępne. Właśnie naturalny optymizm i ufność sprawiają, że tak łatwo można skrzywdzić dziecko. Bezgranicznie bowiem wierzy swoim opiekunom. Gdy dziecko zostanie znieważone i zawstydzone, jego naturalna ufność i otwartość ulega stłumieniu. Nie może już polegać na opiekunie. Traci nadzieję i zaczyna wierzyć, że tylko dzięki sprytowi i manipulacji zdoła zaspokoić swoje potrzeby.” – John Bradshaw

Kiedy rodzi się dziecko ma ono potrzebę odczuwania bezwarunkowej miłości oraz ufności. Potrzebuje widzieć w oczach rodziców, że jest dla nich ważne. Zdrowy dom, to dom, w którym dziecko czuje się bezpieczne. Rodzice okazują mu miłość, przytulają go i akceptują takim jakie jest. Nie krytykują, nie oceniają i nie mówią, że coś robi źle. Po prostu bezwarunkowo kochają.

Czy właśnie tak wyglądało twoje dziecięce życie?

Moje z pewnością nie.

Wiele z nas dorastało w domach, w których nie dawano nam miłości, przytulenia i akceptacji, w zamian za to dorastałyśmy wśród awantur i braku poczucia bezpieczeństwa. W domach w których rodzice się nie szanowali i nie okazywali sobie miłości.

W takim domu dorasta skrzywdzone dziecko.

Kiedy stajemy się dorośli możemy wiele z tego nie pamiętać lub pamiętać, ale udawać, że tego nie było. Tylko wiesz co?, od tego nie ma ucieczki. To i tak będzie przejawiać się w naszym dorosłym życiu. W relacjach, w pracy, w bezsensie życia, w chorobach… lista jest długa.

Kiedy krzyczysz na swojego partnera, to nie krzyczysz ty dorosła kobieta, to krzyczy mała dziewczynka w tobie, która była zła na rodziców za to, że zajmowali się sobą zamiast nią, za to, że jej nie przytulali, że ją lekceważyli, a do tego, kiedy chciała okazać swoje niezadowolenie to ją karcili.

Co mogła zrobić w takiej sytuacji?

Nie mogła krzyczeć, płakać lub mówić to co co chciała powiedzieć, czasami nawet nie mogła skakać lub śmiać się za głośno. Ona po po prostu nie mogła być sobą. Do tego wszystkiego kiedy się bała, to nikt z nią nie rozmawiał, ani jej nie przytulał. Była całkiem sama.

Jedynym ratunkiem dla niej było tłumienie swoich uczuć i nie czucie tego co czuła.

Kiedy gniew, smutek i lęk są stłumione, to choć jesteśmy dorosłe nadal tkwi w nas skrzywdzone dziecko. Dopóki go nie wysłuchamy i nie otoczymy miłością, będzie wciąż dawało o sobie znać w naszym dorosłym życiu. Możemy udawać, że jest wszystko dobrze, ładnie się uśmiechać i pozytywnie myśleć, ale i tak napady smutku lub złości będą odwiedzać nasz dom.

 

 

Kolejną manifestacją skrzywdzonego wewnętrznego dziecka są uzależnienia. To nasz nieświadomy mechanizm wypierania dziecięcego bólu. Pijemy alkohol, objadamy się, godzinami siedzimy przed komputerem lub telewizorem, zapracowujemy się lub stajemy się Matką Teresą i pomagamy wszystkim. Tylko nie sobie. Robimy te wszystkie rzeczy, byle odwrócić naszą uwagę od tego, co w nas jest.

Tyle, że niewyrażone emocje są energią, która i tak musi znaleźć jakieś ujście. I znajduje: krzyczymy, smucimy się lub obwiniamy innych za nasze nieszczęśliwe życie. To nie ma końca. Dopóki nie spotkasz się ze swoim wewnętrznym dzieckiem, możesz całe życie uciekać w uzależnienia lub wściekać się na innych. 

Ale wiesz co?, możesz mieć naprawdę inne życie, życie oparte na miłości. A pierwszym krokiem jest decyzja, decyzja zmiany siebie.

Kiedy cofamy się do przeszłości i uwalniamy dawny ból, odzyskujemy naszą stłumioną energię. Odzyskujemy witalność i radość życia.To nie jest łatwe, to boli, za to potem stajesz się wolna. wolna od przeszłości i zaczynasz żyć w teraźniejszości.

Możesz teraz pomyśleć, że ty przecież nie wracasz do przeszłości, żyjesz w tu i teraz. A ja powiem Ci, że wracasz. Twoja przeszłość żyje w teraźniejszości w każdym krzyku, smutku w każdej łzie.

 

Uważam, że do podróży w głąb siebie najlepiej  jest mieć przewodnika. Kogoś kto sam przez to przeszedł, ma doświadczenie w pracy nad sobą oraz z innymi. Kogoś kto da Ci wsparcie, zrozumienie oraz umie odnajdywać nie uzdrowione wzorce z dzieciństwa, które manifestują się w teraźniejszości.

Dlatego jeśli chcesz spotkać się ze swoim wewnętrznym dzieckiem i wyrazić dawne stłumione emocje oraz pokochać siebie, zapraszam Cię do mnie na sesje on -line. http://spadladuszy.pl/sesje/

Natomiast jeśli czujesz, że dasz sobie radę sama to czytaj dalej:

Spotkanie z wewnętrznym dzieckiem:

  1. Kiedy twój partner lub ktoś z rodziny czy znajomych mocno cię zdenerwuje czy zrani, to pójdź w miejsce, gdzie przez jakiś czas będziesz mogła być sama. Usiądź wygodnie i zacznij wsłuchiwać się w swoje emocje. Zadaj sobie pytanie: co ja czuję?, czy to jest lęk, złość, czy czuję się samotna, a może odrzucona?
    Następnie zapytaj się siebie: co mi to przypomina?, kiedy tak samo czułam się jako dziecko?
  1. Kiedy pojawi się obraz z przeszłości na przykład rodzice się kłócą, a mała Ania siedzi w kącie przerażona, samotna i strasznie się boi, wtedy wejdź w odczuwanie, pobądź z tą emocją. Nie odpychaj jej, po prostu dopuść ją do siebie i pozwól jej wyrazić się do końca.
  1. Następnie wyobraź sobie, że do pokoju, gdzie siedzi przestraszona mała Ania wchodzisz ty, dorosła Ania. Ania z takiego momentu w teraźniejszości, kiedy jest w pełni swojej mocy. Podchodzi do tej małej przestraszonej dziewczynki i zaczyna z nią rozmawiać. Mówi do niej: “Aniu, przychodzę do ciebie z przyszłości. Teraz już nigdy nie będziesz sama. Chcę ci powiedzieć, że zawsze cię obronię, dam ci wsparcie i zrozumienie, kocham cię i zawsze będę z tobą.”
  1. Na koniec zapytaj się małej Ani czy chce przyjść do Ciebie na kolana i przytulić się?. Jeśli tak, to przytul ją i powtarzaj jej wielokrotnie jak bardzo ją kochasz.
  2. Natomiast jeśli powie, że nie chce do ciebie podchodzić, to powiedz jej: „wiem, że potrzebujesz mi zaufać, rozumiem to, tyle lat byłaś całkiem sama. Wiedz, że ja już teraz zawsze będą z tobą, jak tylko będziesz chciała możesz do mnie przyjść i przytulić się. Kocham cię i zawsze będę z tobą.

Każda trauma i każdy lęk jest momentem kiedy w naszym życiu zabrakło miłości. Kiedy wracamy do tego i dajemy sobie sami miłość, ciepło, akceptację i współczucie, wtedy następuje transformacja.

Nasze życie zmienia się na lepsze. 🙂

Z Miłością, Anabelle

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *