Close

Maj 24, 2018

Czy duchowość może być pozbawiona serca?

W końcu odważyłam się . Odważyłam się mówić głośno o sobie.
O swoich doświadczeniach w powrocie do siebie. Po to, aby Ci co szukają szczęścia nie musieli tyle błądzić.
I nie mówię tu o sztucznie wykreowanym szczęściu, mówię o szczęściu bycia ze sobą. To co napiszę prawdopodobnie nie każdemu się spodoba i nie każdy się ze mną zgodzi. Jestem tego w pełni świadoma. Jednak jest to moja prawda i mam do niej święte prawo.

Chcę obalić mit duchowości, która dzieciństwo zamiata pod dywan i prowadzi ludzi do Światła i Miłości.

Większość osób uważa, że ich dzieciństwo było ok. A ja Ci powiem, że prawdopodobnie nie było ok. To, że Twoi rodzice nie pili i Cię nie bili, nie znaczy, że miałaś szczęśliwe dzieciństwo.Wystarczy, że się rozwiedli, krytykowali Cię i nie wystarczająco przytulali. Wystarczy, że nie pozwalali Ci okazywać tego co naprawdę czułaś.

Jakie miałaś dzieciństwo możesz zobaczyć w lustrze Twojego dorosłego życia. W Twoich relacjach z partnerem, rodzicami, w pracy, z przyjaciółmi.
W twoim codziennym samopoczuciu…
Osoby, które twierdzą, że ich dzieciństwo było ok, a w życiu im się nie układa, nieświadomie zastosowali mechanizm wypierania. To naturalna reakcja, żeby nie bolało.

Dorastałam w dysfunkcyjnej rodzinie. Kiedy weszłam w dorosłe życie, zamknęłam drzwi przeszłości i postanowiłam założyć zdrową kochającą się rodzinę, aby już nigdy więcej nie cierpieć.

Czy mi się to udało?

Absolutnie nie.
To się nie może udać, bo cały swój ból przeszłości nosisz w sobie. Dopóki nie zajrzysz do swojego wnętrza masz dwa wyjścia: albo cierpisz i odtwarzasz dramat rodzinnego domu, albo tworzysz sztuczny świat, udając przed ludźmi i samą sobą, że jesteś szczęśliwa. Nie ma innej drogi. To wszystko co się wydarzyło w przeszłości, samo nie zniknie. Prędzej czy później zacznie Ci wywalać w relacjach, w bezsensie życia, albo w chorobach.

Dlaczego tyle ludzi choruje?… popatrz na starszych ludzi…. 90% z nich jest stałymi bywalcami aptek. Pokutuje przekonanie, że “starość nie radość”.
Naprawdę?
Choroby to nic innego jak niewyrażone emocje zbierane całymi latami.. one się nie mogą gromadzić całe wieki. Prędzej czy później wyjdą poprzez ciało.

Wracając do mnie.
Moją ścieżką przez życie z pewnością nie jest tworzenie sztucznego, szczęśliwego życia.
Dlatego dość szybko w dorosłym świecie zaczęły powtarzać się dramaty mojego dzieciństwa. Początkowo robiłam to , co robi większość… za całe swoje nieszczęście obwiniałam JEGO.
Gdyby ON inaczej się zachowywał, okazywał mi miłość i szacunek to przecież byłabym szczęśliwa.
Oczywiście, że tak, tyle, że on w głębi siebie był tak samo poraniony jak ja. Nie mógł mi dać tego czego sam nie miał.
W końcu przyszło olśnienie… muszę zacząć pracować nad sobą.

W moim życiu zagościły klasyczne terapie i spotkania DDA.
Niewiele pomagało. Cierpiałam dalej.
Aż w końcu przyszło zbawienie. Przebudziłam się do duchowości.
Tyle metod i możliwości szybkiego wyjścia z cierpienia.
I tak minęło kolejne dziesięć lat.
Na wszystko co mnie spotkało w życiu patrzyłam z duchowej perspektywy.
Zaczęło być pięknie, w końcu nie cierpiałam.
Moje życie zadedykowałam duchowemu wzrostowi. W końcu wszyscy jesteśmy Światłem i Miłością i pochodzimy z tego samego Źródła.
Jestem częścią Boga i kreuję sobie w życiu wszystko to co tylko zapragnę.
I tak kreowałam, że wykreowałam ciężką chorobę.
Ja????
Z moją świadomością?..z moimi wizjami, odczuciami..Ja Mistrz Wcielony na Ziemi?.. teraz jestem tak ciężko chora.. widać naprawdę coś jest ze mną nie tak.
Czułam, że spadam na samo dno odchłani.. czułam się gorsza.. gorsza??.. ja czułam się kompletnym zerem na tle moich oświeconych przyjaciół. Oni dalej sięgali do Boga i samego Źródła Stworzenia a ja umierałam…
Co chwila dochodziły mnie głosy,że skoro jestem taka chora to znaczy, że mam jeszcze tyle do przepracowania….w przeciwieństwie do moich oświeconych przyjaciół.
Jeden kolega mnie nie odwiedzał, żeby sobie nie zaniżać wibracji. Jakbyś nie wiedziała o co chodzi to już Ci wyjaśniam. Osoba chora ma niskie wibracje, a ta prawie oświecona wysokie. Jednak póki nie osiągniesz oświecenia to stykanie się ze wszystkim co ma niskie wibracje zaniża Twoje. Więc w miłości do samego siebie unikaj niskich wibracji.
Więc tak sobie leżałam i w samotności cierpiałam.. rozpadając się na kawałki.

To był wielki dar do mojego kolejnego przebudzenia, przebudzenia z iluzji duchowości.

Osoba duchowa ma otwarte serce, które jest połączone z sercem Wszechświata. I ta sama osoba żyjąca poprzez serce, na wszystko patrzy się z duchowej perspektywy. Jestesmy przecież duszami żyjącymi na Ziemi. Ta sama osoba kiedy mnie odwiedza i widzi cierpienie, zamiast podać mi herbaty, potrzymać za rękę i powiedzieć dobre słowo… jedyne co ma do zaoferowania to stwierdzenie, że “Źródło mnie wzywa”.. jednym słowem.. umierasz.. idziesz do Boga… ale nie przejmuj się.. śmierci nie ma.. to tylko iluzja.. wszyscy jesteśmy Jednością.

Jeśli tak wygląda życie z otwartego serca, to ja chyba mam pomieszanie zmysłów.. bo mi się tu coś nie zgadza.

Nie każdy tak się zachowywał. Miałam jedną koleżankę, która choć na ścieżce “duchowej”, siedziała przy mnie, trzymała za rękę i na okrągło powtarzała:” Wiem, że z tego wyjdziesz”.
To była prawdziwa przestrzeń serca.

I wyszłam.
Kiedy wróciłam do żywych i wyzdrowiałam zaczęłam przecierać oczy.
Zobaczyłam jak pięknie można uciekać w duchowość, uciekać od siebie. Co z tego, że masz poczucie połączenia z całym Wszechświatem i dochodzisz do 8ego wymiaru, kiedy w codziennym życiu sobie nie radzisz. Brakuje Ci pieniędzy, kłócisz się z partnerem lub go w ogóle nie masz, masz kłopoty ze swoimi dziećmi, nie masz celu w życiu…

To nie jest duchowość, to jest iluzja.. to wspaniała furtka do uciekania przed samym sobą… uciekasz i nawet nie widzisz, że uciekasz.

Teraz jestem pewna, że nie ma szczęśliwego życia bez konfrontacji z przeszłością. I nie mówię tu o “ślizganiu się po powierzchni”. Mówię o tym, żeby zajrzeć w dawne rany. Nie po to, żeby wybaczyć mamie i tacie, tylko żeby stanąć w końcu za sobą. Wyrazić cały ból i cierpienie, które czułaś jako małe dziecko.

A potem ukochać tą małą dziewczynkę, która jest w Tobie. Nie jeden czy dwa razy.. wiele razy… tyle, aż będzie się czuła kochana i bezpieczna. Ona ma cały czas nie zaspokojone potrzeby, i poprzez Ciebie domaga się tego. Dlatego Ci się nie układa i nie czujesz się szczęśliwa, bo ciągle masz braki z dzieciństwa, masz niezaspokojone potrzeby.
Uwalnianie dawnych emocji jest bolesne, nawet bardzo.To droga dla odważnych. O wiele łatwiej jest ślizgać się po powierzchni i udawać samej przed sobą, że jest ok lub uciekać w duchowość. Wiem, bo sama to robiłam. Tyle, że masz byle jakie życie, ale może Ci to wystarcza.

Wiem też, że jak przejdziesz ten trudny proces prawdziwego powrotu do siebie, to w końcu zaczniesz być sobą i szczęśliwie żyć.
A wtedy przyjdzie czas na prawdziwy wzrost duchowy.

Celem tego wpisu jest to, żeby pokazać Ci jedną z metod uciekania od swojej przeszłości. Nie musisz uciekać w duchowość, możesz uciekać w alkohol, imprezy, internet lub pomaganie innym. Nie ważne w co uciekasz, ważne żebyś wiedziała, że uciekasz.

Oczywiście, że jest wiele osób na ścieżce duchowej, które mają otwarte serce, które prawdziwie wzrastają, nie wątpię w to. Jeśli jesteś na tej ścieżce to możesz to bardzo szybko zweryfikować poprzez dokładne przyjrzenie się swojemu ziemskiemu życiu w szczerości serca.

Jak sobie w nim radzisz, jak czujesz się na co dzień?  Trzeba zajrzeć pod „puch duchowości” i być ze sobą bardzo szczera.

Jedyne co chcę Ci pokazać tym wpisem jest, to, że nie uciekniesz od siebie.Według mnie nie ma dróg na skróty i cudownych metod, które przyniosą Ci szybkie uzdrowienie, gdzie będzie łatwo i przyjemnie.
Gdzie tylko trochę dotkniesz dzieciństwa a potem szybko przejdziesz do duchowej perspektywy… lub gdzie ktoś wyjmie Ci twoje dawne programy i włoży nowe. Muszę stwierdzić, że to nawet działa, tyle, że na chwilę.
Bo to co musisz zrobić to dojść do samego źródła problemu i wyrwać korzeń, a nie zrywać chwasty, bo one prędzej czy później odrosną.

Nikt za Ciebie tego nie zrobi, jedynie możesz znaleźć osobę, która sama przez to przeszła, a teraz może dać wsparcie Tobie.

Mała dziewczynka czeka na Ciebie. Kiedy ją wysłuchasz, a potem ukochasz, wtedy wspólnie razem będziecie mogły szczęśliwe wędrować przez życie w poczuciu jedności z całym Wszechświatem.

Z Miłością, Anabelle

22 Comments on “Czy duchowość może być pozbawiona serca?

Chris Numpsa
Czerwiec 20, 2018 at 9:57 am

Gratuluję.

Odpowiedz
Anabelle Sanchez
Czerwiec 20, 2018 at 2:42 pm

🙂 🙂

Odpowiedz
Małgosia
Czerwiec 20, 2018 at 10:40 am

Dzień dobry
Pani dzisiejszy artykuł bardzo trafił do mnie. Na swojej ścieżce rozwoju jestem od mniej więcej półtora roku i właśnie niedawno zrobiłam wielki zwrot w tył i zaczynam wszystko od nowa. Bardzo pragnęłam rozwoju duchowego, wolności, spokoju, uzdrowienia siebie. Mimo wielkiej pracy, codziennej praktyki, medytacji, afirmacji, 2p, kilku kursów online, dziennika wdzięczności, ćwiczeń z przekonaniami, wizualizacji… nie osiągnęłam wewnętrznego spokoju. Wszystkie te praktyki są bardzo fajne i dużo mi dały, jednak uczucie niepokoju, głębokiego smutku i bolesnej fizycznej dziury w miejscu serca nie udało mi się uzdrowić. Zawróciłam i zaczęłam pracę z moją Malutką (tak się zwracam do mojej małej Małgosi) i powoli próbuję nawiązać z nią kontakt.
Dziękuję za ten szczery artykuł. Pozdrawiam serdecznie

Chciałam jeszcze dodać, że niektóre praktyki duchowe obudziły we mnie lęki oraz nocne zwidy, uczucie czyjejś obecności. To dla mnie przykre doświadczenie. Mam nadzieję, że powrót do siebie i techniki EFT pozwolą mi pozbyć się tych lęków.

Odpowiedz
Anabelle Sanchez
Czerwiec 20, 2018 at 3:06 pm

Małgosiu, dziękuję, że napisałaś. Przechodziłam przez to samo. Robiłam „tysiące rzeczy”, podobnie jak Ty. Tyle, że znacznie dłużej. Do niczego mnie to nie zaprowadziło. Owszem czasami było lepiej, ale tylko na chwilę. Zaczęłam odzyskiwać siebie i swoją moc, dopiero kiedy zaczęłam ukochiwać małą dziewczynkę w sobie. Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

Odpowiedz
Małgosia
Czerwiec 21, 2018 at 2:50 pm

Bardzo dziękuję, za miłą odpowiedź. Normalnie nie komentuje artykułów i czułam niepokój po napisaniu tak długiego i szczerego komentarza. Pani miła reakcja rozwiała ten niepokój 🙂
Dziękuję i pozdrawiam

Odpowiedz
Anabelle Sanchez
Czerwiec 21, 2018 at 5:42 pm

Cieszę się 🙂

Odpowiedz
Konstancja
Czerwiec 21, 2018 at 10:52 am

Małgosiu, które z praktyk wywołały te nawiedzenia? Ja też się z tym borykam we śnie lecz wystarczy tylko, że zapadnie noc i dzienna klarowność i odwaga znika a przychodzi jakiś podskórny lęk i wyparcie.

Odpowiedz
Małgosia
Czerwiec 21, 2018 at 2:40 pm

Konstancjo, trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, gdyż żadna z praktyk nie powinna nieść za sobą takich nieprzyjemności. Być może to wszystkie po trochu uchyliły we mnie jakąś furtkę, a może jakieś wizualizacje otwierające intuicję i trzecie oko, albo spotkania z przodkami. Naprawdę nie wiem. Dodam, że nie czuję się zagrożona, to jest po prostu nieprzyjemne, poza tym czuję się jak wariat i nie mogę się nikomu przyznać.
Pomaga mi spanie przy świetle. Pozdrawiam

Odpowiedz
Konstancja
Czerwiec 21, 2018 at 5:04 pm

Zauważyłam, że spanie w pokoju o uchylonych drzwiach albo na wprost nich – przynosi mi sennych gości – i tych dobrych i tych, których nie chce wpuścić.

Odpowiedz
Renata
Czerwiec 20, 2018 at 1:37 pm

Cudowny artykuł .Bardzo bardzo dziekuje.

Odpowiedz
Anabelle Sanchez
Czerwiec 20, 2018 at 2:42 pm

Bardzo się cieszę,że mogę się czymś podzielić :), też dziękuję.

Odpowiedz
Agnieszka
Czerwiec 20, 2018 at 5:31 pm

„Przywędrował” dziś do mnie ten tekst! Bardzo jestem wdzięczna za niego. Oddaje doskonale to, co w pewnej mierze zaczęłam odkrywać jakiś czas, temu po swoich duchowych jazdach rozwojowych. Na szczęście dziś już zdecydowanie bliżej mi do tego podejścia, jakie prezentuje Pani i choć nie zawsze jest to łatwe, ale w końcu jestem naprawdę po swojej stronie i ze sobą 🙂 Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Anabelle Sanchez
Czerwiec 20, 2018 at 6:14 pm

Dokładnie tak. Najpierw „uziemienie”, stanięcie za sobą, zaspokojenie swoich potrzeb, wyrażenie zablokowanych emocji, jednym słowem napełnienie siebie miłością, a dopiero potem wędrowanie do góry :). Ja to tak widzę,natomiast szanuję to, że inni mogą widzieć to inaczej. 🙂
Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz
Maga
Czerwiec 21, 2018 at 4:57 am

Czyli jakie konkretne działania sprawdzają się dla Ciebie Anabelle? Co to znaczy „stanąć za sobą”? Jak i gdzie wyrażać zablokowane emocje i jak w ogóle dowiedzieć się, że są zablokowane i jakie są zablokowane? Co to znaczy „napełnić siebie miłością” – jak to zrobić? Co to znaczy „zaopiekować się swoją małą dziewczynką”? Artykuł bardzo ciekawy, jednak wydaje mi się, że zastępuje jedną „duchową nowomowę” drugą, także popularną już na ścieżkach rozwojowych „nowomową”. A jakie są konkretne przykłady takiej pracy ze sobą? Kto nam może w tym pomóc? Wiem, że wtykam kij w mrowisko, ale nie zastępujmy „duchowego bełkotu” nowymi, niekonkretnymi określeniami. Pozdrawiam bardzo serdecznie 🙂

Odpowiedz
Anabelle Sanchez
Czerwiec 21, 2018 at 1:11 pm

Madziu, dziękuję za Twój głos, już wyjaśniam jak ja to widzę: nie musisz wiedzieć czy masz zablokowane emocje czyli nie wyrażone emocje z dzieciństwa. Zobaczysz to w relacjach z innymi ludźmi.
Jeśli ktoś coś do nas powie ( najczęściej bliska nam osoba) i to wywołuje w nas nieproporcjonalnie duże emocje ( zaczynamy się mocno denerwować lub nawet krzyczeć albo nagle płakać) to jest to stare, pochodzi z przeszłości.Wtedy zamiast kontynuować krzyki, siadamy w ciszy i zadajemy sobie pytanie: Co czuję? Dobrze jest nazwać to co czuję, np. czuję złość, ok, a co pod złością, czuję się niekochana i nierozumiana.. i pobyć z tym, pozwolić się temu wyrazić, odczuwać do końca.
Kiedy byliśmy dziećmi najczęściej nie pozwalano nam czuć to co czuliśmy. Mówiono nam „przestań płakać nic się nie stało” lub rodzice się kłócili i nie interesowali się tym jak my się z tym czujemy. A czuliśmy się strasznie, tyle że często nikt nas wtedy nie przytulał i nie tłumaczył co się dzieje, rodzice byli zajęci sobą. A ponieważ byliśmy za mali by sobie poradzić z tym co czuliśmy, to właśnie w takich sytuacjach blokowaliśmy emocje.Teraz możemy dać sobie przestrzeń, aby je dopuścimy do głosu.
Kiedy emocje „ucichną”, zadajmy sobie pytanie: Co mi ta sytuacja przypomina z przeszłości?, kiedy podobnie się tak czułam?.. kiedy pojawi się wspomnienie – obraz- przykładowo: mam 5 lat, stoję w koncie przerażona i patrzę się na awanturę rodziców. W takiej sytuacji widząc malutką siebie z przeszłości, dodatkowo wyobrażam sobie siebie z teraźniejszości, jak podchodzę do siebie, małej przestraszonej dziewczynki, biorę ją na kolana, przytulam i zaczynam z nią rozmawiać: mówię jej, że jestem z nią, już nie jest sama, nigdy jej nie opuszczę, bardzo ją kocham…..tulę ją i daję jej wsparcie i miłość. Ta mała dziewczynka nadal w nas jest, to część nas, która teraz w teraźniejszości krzyczy i się denerwuje.. to nie my dorosłe dojrzałe, tylko to ta mała dziewczynka w nas krzyczy np na męża, bo czuje się nie kochana i woła o miłość.
Praca z emocjami i z wewnętrznym dzieckiem uzdrawia przeszłość a tym samym teraźniejszość.
P.S. Napełnianie siebie miłością to znaczy, że okazujemy miłość naszemu wewnętrznemu dziecku. Ono często ma braki w miłości, ponieważ czuło się nie kochane i odrzucane. Teraz my dorosłe, jak zastępcza mama, możemy mu ofiarować tyle miłości ile potrzebuje, tyle aż poczuje się całkowicie kochane. I wtedy nastąpi całkowita wolność. Wtedy już nie potrzebujemy „prosić ” o miłość naszego partnera lub męża, bo nie mamy dziur emocjonalnych. Jak mąż przytuli to cudownie, jak nie to i tak czujemy się kochane, ponieważ w pełni kochamy same siebie.
Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz
Niespokojny Duch
Czerwiec 22, 2018 at 7:05 am

Pieknie napisane. Tez przez to przechodze. Przeczytane mnostwo ksiazek… cudownych, madrych tylko nie potrafie zastosowac w zyciu, mimo prob odtatecznie nie wychodzi. Kilka warsztatow, joga i nie ma upragnionego efektu. Jak dojsc do tego „korzenia” by go wyrwac? Czy moge zrobic to sama?

Odpowiedz
Anabelle Sanchez
Czerwiec 22, 2018 at 10:19 am

Kochana, cały proces jak to robić opisuję pod tym wpisem na blogu przy komentarzu do Magi. Korzenie tkwią w dzieciństwie, trzeba dostać się do niewyrażonych uczuć z dzieciństwa i je wyrazić do końca, a następnie ukochać małą dziewczynkę w nas. Ja osobiście oprócz pracy własnej polecam skorzystania ze wsparcia osoby doświadczonej. Same często nie widzimy tego co zobaczy ktoś kto prowadzi nam proces. Pozdrawiam Cię serdecznie.

Odpowiedz
Niespokojny Duch
Czerwiec 22, 2018 at 11:13 pm

Dziękuję. Będę próbować 🙂

Odpowiedz
Marta
Czerwiec 22, 2018 at 7:10 am

Dziękuję Ci bardzo, bardzo. Dotknęło mnie to, bo to o mnie. Zawsze uważałam że miałam super dzieciństwo, nie byłam bita itd Za to wciąż obwiniam rodziców mojego partnera o to,że go boli, że nie dali mu dostatecznie dużo czułości i uwagi, że przez to on teraz taki jest dla mnie i naszego synka. Zrozumiałam, że muszę ukochać małą Martę. Ale to wymaga czasu, bo nie pamiętam złych rzeczy, wydawało mi się że relacje w moim domu były ok, jak mam do tego dotrzeć, co było nie tak?
Z miłością,

Odpowiedz
Anabelle Sanchez
Czerwiec 22, 2018 at 10:08 am

Kochana, wiele osób nie pamięta swojego dzieciństwa, łącznie ze mną 🙂 . Wyparcie to normalna reakcja obronna,żeby nie bolało.W takiej sytuacji pracujemy z tym co się dzieje w partnerstwie.To jak się czujemy w naszych relacjach z partnerem jest dokładną powtórką tego, jak się czuliśmy jako dzieci.
Ukochiwanie małej dziewczynki w nas jest bardzo ważne i super, że to robisz. Dodatkowo polecam pracę z wyrażaniem emocji. Jako dzieci tłumiliśmy nasze emocje, teraz dzięki partnerowi, który w nas je na nowo wyzwala, możemy je odczuć, odczuć do końca. One nadal w nas są, tyle, że wyparte. Jak pracować z emocjami opisuję pod tym artykułem w komentarzu do Magi. W procesie tym kiedy masz przypomnieć sobie podobną sytuację z przeszłości, a nie pamiętasz, wtedy możesz wyobrazić sobie siebie jako kilkuletnią dziewczynkę i poczuć co ona mogła czuć w tamtym czasie,co mogło się wydarzyć? Możesz sobie nawet wymyśleć jakąś sytuację, bo nie sytuacja jest ważna, ważne jest, co mogłaś czuć będąc mała. Powodzenia Marta 🙂

Odpowiedz
Marta
Czerwiec 22, 2018 at 11:51 am

Dziękuję

Odpowiedz
Anabelle Sanchez
Czerwiec 22, 2018 at 12:31 pm

Proszę bardzo 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *