Close

Maj 29, 2018

Ciche dni lub kłótnie drogą do pokochania siebie.

Podstawą większości kryzysów w związkach jest zaburzona komunikacja.
Kiedyś uważana byłam za osobę niezrównoważoną i w taki sam sposób myślałam o sobie.
15 lat temu zdecydowałam się uczestniczyć w warsztatach “Porozumienie bez przemocy” wg Marshala Rosenberga. Nauczyłam się teorii jak obwinianie zamienić na  mówienie o swoich potrzebach i uczuciach.

Kiedy wróciłam do domu za wszelką cenę starałam się tak formułować zdania, aby skończyły się awantury i zapanował spokój.

Przez kilka pierwszych dni zanim odezwałam się do mojego męża, przygotowywałam sobie poprawnie napisane zdanie na kartce i… zauważyłam, że to działa.. to co mówiłam nie wywoływało aż takich kłótni.

Tylko wiesz co? i tak po jakimś czasie zapominałam o formułce, emocje zwyciężały.

Dlaczego tak się działo?

Ponieważ niewyrażony ból nagromadzony w dzieciństwie wciąż nosiłam w sobie. Mój mąż swoim zachowaniem “nakłuwał” moje dawne rany.

Teraz jestem pewna, że jeśli nie skontaktujemy się ze swoim wnętrzem i do końca nie odczujemy dawnych stłumionych emocji z przeszłości to nie mamy szans porozumieć się z partnerem lub inną bliską nam osobą.

Jest jeszcze inne rozwiązanie… możemy nauczyć się poprawnie zwracać do innych, żeby ich nie ranić, a to co czujemy tłumić w sobie.. możemy przybierać maskę grzecznej dziewczynki, która zrobi wszystko, żeby tylko ją zaakceptowano i przypadkiem nie odrzucono. Jednak te niewyrażone emocje prędzej czy później eksplodują, a wtedy może być prawdziwy armagedon

Nie zrozum mnie źle, oczywiste jest, że potrzebujemy umieć się poprawnie komunikować i nie ranić drugiego człowieka, nie oskarżać go i nie obwiniać. Tyle, że to najczęściej nie wystarczy.

Potrzebujemy działać dwutorowo: uwolnić dawny stłumiony ból i jednocześnie nauczyć się poprawnie komunikować.

Możliwe, że jak większość dzieci dorastałaś w domu, w którym nie mówiło się o uczuciach i potrzebach, w zamian za to krzyczano, obwiniano lub karano poprzez milczenie.

Jeśli tak było w okresie Twojego dzieciństwa, to z dużym prawdopodobieństwem powielasz te schematy.

Dziecko idące na dwór z kolegami najczęściej słyszało komunikat: “masz wrócić o15tej”, zamiast “proszę wróć o 15 tej  i bądź punktualna, ponieważ kiedy się spóźniasz martwię się o Ciebie i nic nie mogę robić póki nie wrócisz do domu.”

Również częstymi komunikatami słyszanymi przez dziecko było: „bądź cicho”; „masz tak zrobić i koniec dyskusji”; „jak nie odrobisz lekcji, to nie pójdziesz do kolegi”. Tego typu komunikacja oparta jest na przemocy a nie na empatii.

Jeśli takie porozumiewanie się jest Ci bliskie, to jest duża szansa na to, że przeniosłaś je w swoje dorosłe życie.

W trakcie kłótni z partnerem możesz przyjmować, albo rolę rodzica czyli (często agresywnego, silniejszego który często chce narzucić własne zdanie), albo rolę dziecka czyli (ktoś kto nie bardzo może się wypowiedzieć bo obawia się kary, więc nie mówi tego co czuje).

4 SPOSOBY NA ROZPAD ZWIĄZKU:

1/ Atak

W trakcie rozmowy kiedy coś nie idzie po “twojej myśli” zaczynasz walczyć i stajesz się agresywna. Obwiniasz, krytykujesz, krzyczysz i robisz wszystko, żeby udowodnić swoją rację. Masz podejście typu najlepszą obroną jest atak. Po walce masz poczucie winy oraz chęć odejścia od partnera.

2/ Ucieczka

Jesteś niechętna do rozmowy na tematy, które mogą wywołać kłótnie. Unikasz takich rozmów i liczysz na to, że sytuacja sama się jakoś rozwiąże. Jednak nierozwiązane problemy narastają i zauważasz, że z waszej dawnej miłości nie wiele zostało.

3/Udawanie

Udajesz, że nie ma problemu. Jest to Twój sposób na unikanie zranienia w czasie rozmowy. Wydajesz się być ze wszystkiego zadowolona, uśmiechnięta i pogodna. Możesz nawet udawać sama przed sobą, że wszystko jest ok. Poświęcasz swoje potrzeby i pragnienia, aby za wszelką cenę uniknąć konfliktu. Ponieważ jednak trudne sytuacje narastają, to zaczynasz czuć coraz większy dyskomfort w relacji ze swoim partnerem.

4/ Uleganie

Aby unikać konfliktów bierzesz na siebie całą winę i odpowiedzialność za to co denerwuje twojego partnera.Intuicyjnie odgadujesz jego potrzeby i do nich dostosowujesz swoje zachowania. Wśród znajomych możecie być uważani za bardzo zgodną parę.Tak bardzo boisz się odrzucania, że jesteś gotowa zrezygnować z wielu rzeczy, żebyś tylko czuła się kochana. Powoli jednak nie dajesz już rady, zaczynasz czuć przygnębienie i bezsens życia.

Nowy paradygmat komunikacji polega na tym, że obie strony są zadowolone. Obie strony mówią o swoich uczuciach, potrzebach i opierają się o fakty, a nie o interpretacje.

Jeśli jako dziecko nie mogłaś wyrażać swoich potrzeb, to one są nadal w Tobie nie zaspokojone i domagają się zauważenia.

Często zdarza się tak, że kiedy dziecko płacze, to rodzic nie dopytuje się jaki jest tego prawdziwy powód, jaka za tym stoi potrzeba. To co robi, to stara się jak najszybciej go uciszyć.

Efektem takiego postępowania jest to, że dziecko nie zostaje nauczone rozpoznawania potrzeb, więc potem jako osoba dorosła, tak naprawdę nie zna siebie. Nie wie czemu się złości lub smuci, jedyne co wie, to to, że źle się czuje w danej sytuacji.

 

Nie mówimy wprost o co nam chodzi, tylko uważamy, że partner ma się domyślać.

Powiem szczerze, że stosowałam to nagminnie. 🙂

Uważałam, że skoro jesteśmy razem, to przecież ON powinien wiedzieć co potrzebuję.

Tyle, że tak naprawdę ja sama nie wiedziałam co chcę, poza tym, że nie jest mi dobrze.

W większości domów rodzinnych dorastające dziecko czuło się niekochane, nieakceptowane, nieszanowane i odrzucane.

To nie znaczy, że rodzice bezpośrednio nam to mówili. Bardzo często wynikało to z ich zachowań. Dziecko było kochane i akceptowane tylko wtedy, kiedy robiło to co wymagał od niego rodzic. Na skutek takiego wychowania dorosłe teraz osoby tak naprawdę nie wiedzą co czują i co potrzebują.

Sama pamiętam jak kiedyś mój partner zapomniał o moich urodzinach wrrr… i co zrobiłam?.. powiedziałam mu, że jest beznadziejny, myśli tylko o sobie i innych a nie o mnie itd itd.. efekt.. awantura.

Czy o to mi chodziło??.. z pewnością nie.

Teraz jestem pewna, że zupełnie inny efekt osiągnęłabym gdybym powiedziała: “Kochanie jest mi bardzo smutno i czuję się niekochana, kiedy w dniu moich urodzin zapomniałeś o mnie”.

Tego typu komunikacją odniosłabym znacznie lepszy efekt.

Tyle, że ja na tamten czas działałam z automatu. Jest mi źle więc atakuję. Tak naprawdę sama nie wiedziałam co  czuję, ponieważ dostęp do moich odczuć został mi skutecznie odebrany.

Samo poprawne wypowiedzenie swoich potrzeb nie uleczy dawnych ran.

Sytuacja, w której mój partner zapomniał o moich urodzinach była przypomnieniem dawnego bólu, kiedy jako dziecko czułam się ignorowana i nie ważna. To właśnie w tamte rany musimy powrócić i je uleczyć. Tam znajduje się nasz pierwotny ból i to nim się trzeba zająć w pierwszej kolejności. “Zamiatanie pod dywan” nic nam nie da, bo rana wciąż będzie aktywowana w najróżniejszych sytuacjach. A my zamiast zająć się sobą, dawny ból projektujemy na innych i obwiniamy ich za nasze nieszczęście.

Trzeba nauczyć się rozpoznawać swoje uczucia, potrzeby i pragnienia.

Jak to zrobić?

Sprawa jest dość prosta, choć wymaga codziennej praktyki.

 

PRZEPIS NA UDANĄ RELACJĘ PARTNERSKĄ:

Mężczyzna nie jest z kobietą po to, żeby uzupełniać jej braki z dzieciństwa.

Po pierwsze sam ma podobne braki do niej.

Skąd to wiem?

Bo inaczej by się nie spotkali. Każdy przyciąga do siebie osobę, która jest na podobnym poziomie emocjonalnym do niego.

A skoro tak jest, to nie może dać jej tego co sam nie ma.

Jasne, że jak kobieta powie, że czuje się niekochana, to on może ją przytulić, pewno, że może, tyle że nie zawsze. Czasami jest sam tak pochłonięty swoimi „sprawami”,( czytaj- brakami), że na dany moment nie jest w stanie zaspokoić jej potrzeb.

Kobieta nie jest na straconej pozycji.

Przykładowo, kiedy partner zapomni o twoich urodzinach, usiądz w spokojnym miejscu i zamknij oczy. Swoją uwagę skieruj do wnętrza i zapytaj się siebie co czujesz?. Oddychaj i odczuwaj swoje ciało, to w nim masz wszystko zapisane. Nie rozmyślaj.. .tylko odczuwaj…dopuść do siebie stłumione emocje..nie zastanawiaj się czym to jest, co Ci to przypomina z dzieciństwa.. po prostu pozwól temu się wyrazić.. jeśli jest to smutek, pozwól sobie na niego.. płacz, tyle ile potrzebujesz.. wyraź to do końca.. nie rozmyślaj.. odczuwaj.. z każdą inną emocją zrób to samo…To nie jest przyjemne,wiem.. boli… ale jest to bardzo, bardzo uwalniające.

To remedium na zranione serce.

Potem przytul w sobie małą skrzywdzoną dziewczynkę i powiedz jej, że bardzo ją kochasz i nigdy jej nie opuścisz. To ona czuła się zraniona zachowaniem partnera, nie Ty.

To w niej jest rozwiązanie twoich wszystkich problemów. To ONA WOŁA O MIŁOŚĆ.

Kiedy w twoim wnętrzu zapanuje spokój, pójdź do partnera i powiedz mu co czujesz. On też to musi usłyszeć, on też jest odpowiedzialny za swoje zachowanie. 

Komunikat do partnera sformułuj według następującego schematu:

1. Opis sytuacji: Kochanie dzisiaj były moje urodziny, jest wieczór, a ty do tej pory nie złożyłeś mi życzeń.
2. Uczucia: Jestem bardzo smutna z tego powodu ponieważ poczułam się niekochana.
3.  Prośba: Czy mógłbyś mi powiedzieć co się stało?

To proste – uzdrawiasz przeszłość i zajmujesz się teraźniejszością.. nie uciekasz, nie udajesz, że samo się poprawi.. nic samo się nie poprawi..

Kiedy weźmiemy odpowiedzialność za siebie i za nasze życie, wtedy staniemy się wolni… wolni od cierpienia, bólu i zależności od innych.

Z Miłością, Anabelle


Jeżeli chcesz uwolnić dawne emocje, spotkać się z wewnętrznym dzieckiem i pokochać siebie to zapraszam Cię na sesje przez skype.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *