Close

Lipiec 26, 2018

Czy rozstanie jest najlepszym rozwiązaniem?

“Mam dość, chyba się rozstanę.”

Znasz to?

Ja znam doskonale, tego tego typu myśli były moim towarzyszem przez wiele lat.

Faza zakochania to cudowny czas.
Jesteśmy przekonane, że w końcu nasze życie odmieni się na lepsze. Czujemy się kochane, ważne, wartościowe…czujemy, że w końcu prawdziwie żyjemy. Nasz nowy partner wydaje się nam osobą, na którą czekałyśmy od dawna. Miesiące mijają, a nasz książę z bajki zamienia się w osobę, która zaczyna nas ranić. Jego zachowania mocno odbiegają od ideału z pierwszych randek.

Zupełnie nie wiemy co się dzieje. Rozmawiamy, tłumaczymy…a tu nic, żadnej zmiany…. a właściwie jest coraz gorzej.
Mija kolejnych kilka lat, a my poranione i nierozumiane, powoli zaczynamy myśleć o rozstaniu.

Tylko wiesz co?

Jeśli nie zajrzymy do naszego wnętrza, to nic się nie zmieni.

Rozstanie, nowy partner, możliwe, że nawet całkiem inny od poprzedniego. A po jakimś czasie zaczynamy kolejny raz czuć rozczarowanie. Zadajemy sobie pytanie, czy ja znowu spotkałam niewłaściwego człowieka?

Powiem Ci, że właściwego, cudownego, wspaniałego…. uzdrowiciela samej siebie.

Tak naprawdę to niezależnie od tego kogo poślubisz i tak spotkasz w nim samą siebie. Twój partner jest twoim cieniem. W tym cieniu znajdują się wszystkie dziecięce zranienia, blokady, lęki i niezaspokojone potrzeby. Wyparłyśmy lub staramy się nie pamiętać o wszystkich trudnych sytuacjach z naszego dzieciństwa. Tyle, że to nadal w nas jest i woła o uzdrowienie. Spotykamy osobę, która jak w lustrze pokazuje nam nasze zapomnienie.

 

Dorastałam w domu, w którym krzyki i kłótnie były codziennością. Kiedy byłam dzieckiem czułam bezradność, czułam się niepotrzebna, nieważna i pozostawiona sama sobie. Jako dorosła kobieta spotkałam mężczyznę, tego jedynego, wspaniałego. Tyle, że kiedy wyszłam za mąż, mój ukochany jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zamienił się w krzykacza. Krzyczałam i ja, ponieważ moi rodzice pokazali mi, że jedyna skuteczna komunikacja między kobietą a mężczyzną to krzyk.

Czy myślisz, że chciałam słuchać kolejnych krzyków ?

Oczywiście, że nie. Jednak nie uzdrowiony wzorzec z dzieciństwa nadal działa.

Kolejny partner wydawał się aniołem. Spokojny, wrażliwy – przeciwieństwo mojego męża. Tym razem nawet po kilku miesiącach nie zaczął krzyczeć 🙂 , tylko wiesz co?
Czułam się tak samo nieważna, niekochana i nadal ze wszystkim musiałam radzić sobie sama. Dzieciństwo, mąż, kolejny partner – cały czas to samo, nic się nie zmieniło do czasu, aż zrozumiałam, że rozstanie nie jest rozwiązaniem. Muszę zająć się sobą.

Nikt nie jest w stanie tak precyzyjnie wejść w nasz system wypierania jak nasz partner, który jest wyzwalaczem naszych problemów. Dzięki niemu możemy uzdrowić nasze zranienia i pokochać siebie.

Kiedy jesteśmy dziećmi chłoniemy wszystko jak gąbka. To co mówi rodzic uważamy za święte. Niezależnie od tego co powie mama lub tata uważamy, że tak jest.

Możliwe, że jako dziecko często byłaś krytykowana i ciągle mówiono Ci, że cokolwiek robisz, robisz źle. Ciągle Ci powtarzano:
“Cicho bądź”,
“Zobacz jak twoja siostra dobrze się uczy, a ty?”,
“Nic w życiu nie osiągniesz”,
“Bądź grzeczna”,
“Źle umyłaś naczynia”…itd, itd
Jeśli tak było, tak lub podobnie to najprawdopodobniej zapadły w twojej podświadomości przekonania typu: “do niczego się nie nadaję”, „wszystko robię źle”, „jestem nic niewarta”….Jako kobieta dorosła, możesz skończyć 5 fakultetów, mieć piękny dom i samochód, możesz nawet uważać, że jesteś mądra i piękna. Tyle, że jeśli jako dziecko twoja podświadomość nasiąkła komunikatami typu, jestem nic niewarta i wszystko robię źle….to wiesz co się wtedy dzieje?

Tego co w sobie nie widzisz, widzisz w nim: on ciągle mówi lub robi coś nie tak. Idzie do sklepu i choć mu wszystko dobrze wytłumaczyłaś to i tak kupi co innego. Dodatkowo zamiast wieczorem posiedzieć z Tobą  w domu i Cię przytulić, to pracuje do późna, albo wychodzi z kolegami. A Ty siedzisz sama i czujesz się niekochana i nieważna. Jak w dzieciństwie. Twoje usilne próby zmiany JEGO, prawdopodobnie nie przyniosą upragnionych rezultatów. Zamiana partnera na innego też niewiele pomoże. Mam to przećwiczone, nie działa 🙂

Dopiero kiedy moją uwagę przekierowałam z niego na siebie i przeszłam proces transformacji, to zaczęłam czuć się prawdziwie szczęśliwa sama i z nim.

Jeśli czujesz w sobie gotowość, aby całkowicie zmienić spojrzenie na swój związek i pokochać siebie, zapraszam Cię do mnie na sesje on-linePomogę Ci zobaczyć jakie wyparte wspomnienia wyzwala w tobie twój partner, a następnie poprowadzę Cię przez proces uwolnienia dawnych zranień i pokochania siebie.
Aby zapisać się na sesję kliknij tutaj

A na koniec specjalny bonus:

Czy pamiętasz jak to było?

Pierwsze randki, zakochanie, z utęsknieniem czekanie na kolejne spotkanie….Jeśli takie były wasze początki, to powiem Ci jedno, wskazuje to na wasz potencjał. Kiedy uleczycie dawne rany, wtedy wasza relacja partnerska wróci do początkowej formy, tyle, że głębiej i bardziej dojrzale.I nie czekaj aż on się zmieni, bo możesz się nie doczekać, zacznij od siebie, i zobacz co się wydarzy 🙂

Z Miłością, Anabelle

2 Comments on “Czy rozstanie jest najlepszym rozwiązaniem?

Agnieszka W.
Październik 24, 2018 at 8:59 pm

Witaj Kochana 🙂
Gratuluję kolejego wspaniałego wpisu ♡
a czy spotkałas się z sytuacją kiedy to już związku nie warto utrzymywać bo choć miłość i uczucie trwa to partnerzy zaczynają być jak dwa bieguny. Ty pędzisz, szybko rozwijasz świadomość i czerpiesz każdy cenny promyk z życia a po drugiej stronie partner, który nie robi nic. I choć nie chcesz go zmieniać to jednak ten ”poziom” zaczyna być sporym problemem. To przestaje mieć… sens. A gdzie uczucie ktoś zapyta? „Najgorsze” ze jest i wielka wdzięczność za dary spędzonych lat i co teraz? Walczyć o ta miłość czy odpuścić we łzach aby nie tracić energii?
Z miłością 🙂

Odpowiedz
anabelsan-admin
Grudzień 3, 2018 at 12:55 pm

Agnieszko, myślę, że każda z nas musi sama sobie odpowiedzieć na pytanie czy zostać czy odejść?. Ja osobiście uważam, że jeśli czuje się prawdziwą miłość ( a nie współuzależnienie) to warto pracować nad sobą, niezależnie czy partner się rozwija czy nie. Kiedy jestem z kimś bo go kocham, to wszystko co powoduje we mnie frustrację, smutek czy złość odczuwam w sobie. Tak naprawdę odczuwam dawne stłumione emocje z dzieciństwa i uczę się bezwarunkowej miłości i akceptacji bez oczekiwań, że on się zmieni. Chyba, że partner jest destrukcyjny bije nas czy poniża, wtedy moim zdaniem trzeba odejść… ale i tak przepracować dawny ból w sobie. W przeciwnym wypadku następnym razem spotkamy podobnego partnera. Każda zmiana na zewnątrz jest emanacją zmiany naszego wnętrza. Pozdrawiam Cię serdecznie, Anabelle

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *